Dołącz do nas

Obsługa akumulatora Czy w akumulatorze bezobsługowym trzeba kontrolować i uzupełniać poziom elektrolitu?

06-07-2017

Czy w akumulatorze bezobsługowym trzeba kontrolować i uzupełniać poziom elektrolitu?

Eksperci od akumulatorów bardzo często słyszą powyższe pytanie. Pełna, wyczerpująca odpowiedź jest jednak znacznie dłuższa niż proste „tak” lub „nie”. Dlatego w dzisiejszym tekście wyjaśniamy kwestię elektrolitu w akumulatorze bezobsługowym.

Zgodnie z definicją umieszczoną w dziale FAQ portalu akumulator.pl w akumulatorze bezobsługowym antymon (pierwiastek występujący w tradycyjnych akumulatorach) jest częściowo lub całkowicie zastąpiony innym, np. wapniem. Bezobsługowość akumulatora polega między innymi na tym, że przy zachowaniu poprawnych warunków eksploatacji akumulatora poziom elektrolitu nie maleje, w związku z czym nie trzeba uzupełniać go wodą destylowaną.

Pod hasłem poprawne warunki eksploatacji kryje się wiele kryteriów, m.in.: prawidłowo działający układ ładowania (dostarczający odpowiednią ilość energii do akumulatora), temperatura otoczenia (zbyt wysoka lub zbyt niska wpływa niekorzystnie na procesy chemiczne zachodzące w akumulatorze), czystość klem (brudne mogą utrudnić przepływ energii), niedopuszczanie do rozładowania (głębokie rozładowanie może doprowadzić do nieodwracalnego uszkodzenia płyt), stosowanie akumulatora o pojemności dostosowanej do samochodu (konstrukcje o zbyt dużej pojemności mogą być stale niedoładowane, co z kolei prowadzi do trwałego obniżenia parametrów i żywotności akumulatora), czy unikanie przeładowania (które przekłada się na znaczne obniżenie wydajności poprzez obniżenie poziomu elektrolitu). Funkcjonowanie w niepoprawnych warunkach eksploatacji wpływa zatem niekorzystnie na każdy akumulator, ale jest szczególnie szkodliwe dla konstrukcji bezobsługowych.

Podczas ładowania akumulatora (alternatorem czy prostownikiem) zawarty w elektrolicie siarczan ołowiawy zostaje zamieniony w obojętny ołów metaliczny na płycie ujemnej oraz dwutlenek ołowiu na płycie dodatniej. W miejscach, gdzie cały siarczan ołowiawy został przetworzony na ołów lub dwutlenek ołowiu, rozpoczyna się kolejna reakcja – rozkład wody zawartej w elektrolicie: na płycie ujemnej wydziela się wodór, a na dodatniej –  tlen. Jest to dość charakterystyczny proces; mówi się wówczas, że akumulator „gazuje”. Przy intensywnym gazowaniu, maksymalnym prądzie ładowania, bądź zbyt długim ładowaniu w akumulatorze zachodzą procesy niszczące masę czynną płyt (mechaniczne wypadanie masy czynnej w wyniku gazowania) lub przekładki międzypłytowe. Zbyt intensywne ładowanie może spowodować uszkodzenie akumulatora i wzrost temperatury elektrolitu (a w efekcie – jego nadmierną utratę).

W klasycznych akumulatorach elektrolit można uzupełnić. W przypadku akumulatora bezobsługowego nie jest to jednak możliwe (dlatego też na ten typ akumulatorów szczególnie niekorzystanie wpływają niepoprawne warunki eksploatacji). Z tego właśnie powodu producenci stosują wielokrotne zabezpieczania mające zapobiec nadmiernemu ubytkowi elektrolitu. Na przykład w przypadku serii Centra Futura akumulator fabrycznie zalewa się elektrolitem powyżej wymaganego poziomu, a ponadto cały układ zamknięty jest podwójną pokrywą z labiryntowym układem kanałów.

Jeżeli poziom elektrolitu w akumulatorze bezobsługowym jest zbyt niski (o czym sygnalizuje biały kolor „magicznego oczka”), to istnieją trzy możliwe przyczyny takiego stanu:

1. Uszkodzone jest „magiczne oczko”.

2. Uszkodzony (mechanicznie) jest akumulator.

3. Problem tkwi w instalacji elektrycznej samochodu lub prostownika.

Z doświadczeń producentów akumulatorów wynika, że uszkodzenia „magicznego oczka” są bardzo rzadkie, a problem najczęściej leży w instalacji elektrycznej samochodu. Dlatego też w pierwszej kolejności należy sprawdzić alternator, który – jeśli jest uszkodzony, może ładować akumulator zbyt wysokim napięciem, co powoduje nadmierne zużycie elektrolitu.



Komentarze