akumulator.pl - wszystko na temat akumulatorów

0 0

Ostatnio na forum

Newsletter

Elektryzujące wiadomości prosto do Twojej skrzynki pocztowej:

   
Sonda

Czy któryś z polskich żużlowców zostanie w tym roku Indywidualnym Mistrzem Świata?

  Tak, Jarek Hampel
  Tak, Tomasz Gollob
  Nie, nie będzie to Polak

    Zobacz wyniki  

Prezentacje

2007-10-24
Seat Altea Freetrack

Związek z Volkswagenem dobrze robi nie tylko na cerę, ale w ogóle. Spójrzcie tylko na Skodę, czy Seata. Ten drugi, modelem Altea Freetrack, wszedł ostatnio w segment aut uterenowionych. Nic w tym dziwnego, skoro sprzedaż SUV-ów rośnie lawinowo i żaden producent nie chce pozwolić sobie na stratę klientów. Ostatnio swoje terenówki zaprezentowali przecież Volkswagen, Citroen czy Peugeot.

Założenie nie było zbyt wymyślne. A przepis jest bardzo prosty. Najpierw była Altea XL. Dołożono do niej napęd na wszystkie koła, podwyższono zawieszenie i dodano garść plastikowych – wątpliwych estetycznie - osłon na karoserii. Tak powstał pierwszy w ofercie hiszpańskiej firmy crossover. Aha, i jeszcze nazwa - Altea Freetrack. Nazwa odnosząca się do wolności i terenowych właściwości. Bravo. Tylko, czy kliencie tez powiedzą „brawo”?
 
Głównie plastik

Wewnątrz auta niewiele zmieniono, a chciałoby się jakichś off-roadowych bajerów. Kompasu na podczerwień, zwisających lin, czy wodospadu. A tu nic. Z taką nazwą, auto powinno być off the track. A nie jest. W kabinie zmieniono tylko kolory, a resztę dobrze znamy z innych modeli Seata. Deska rozdzielcza jest identyczna jak w klasycznej Altei, natomiast znakomicie wyprofilowane fotele pochodzą z usportowionej odmiany Leona FR, co trochę dziwi. Kierownica z wgłębieniami na kciuki dobrze leży w dłoniach, a zajęcie optymalnego miejsca przez kierowcę nie jest trudne. Seaty zawsze były nieco sportowym duchem volkswagena, i podobnie jest tutaj.
 
Tak jak w klasycznej Altei XL i tutaj znajdziemy sporo miejsca. Funkcjonalne wnętrze oferuje dużo miejsca z tyłu, pojemny bagażnik (choć o 40 l mniejszy niż w podstawowym modelu), rolety w bocznych drzwiach oraz mnóstwo przydatnych schowków i pojemników na napoje. Seat daje dużo, za równie wysoką cenę. W wyposażeniu standardowym znajduje się m.in. 6 poduszek powietrznych, ABS,TCS, ESP, dwustrefowa automatyczna klimatyzacja, tempomat oraz multimedialny system z 7-calowym monitorem LCD zamontowanym na suficie.

Gazu!
 
Altea Freetrack dostępna jest tylko w dwóch wersjach silnikowych. I dzięki Bogu, że obie są mocnymi jednostkami. To byłby gol samobójczy, gdyby wykorzystano powiedzmy jakiś 100 konny, oszczędny silnik. Słabsza z nich, to 170-konny turbodiesel 2.0, który jest wystarczająco żwawy, a przy tym dość ekonomiczny. Średnio spala ok. 6,8 l oleju napędowego na każde 100 km. Druga jednostka napędowa, to już nie są żarty. Nie w takim podniesionym nadwoziu. Znany m.in. z Volkswagena Golfa GTI, benzynowy silnik ma także 2-litry pojemności, ale za to dysponuje mocą aż 200 KM! Tym sposobem przyciężkawa Altea, wykorzystując swoje sportowe aspiracje rozpędza się do “setki” w 7,5 sekundy. To szybko. Takimi osiągami może się pochwalić niewiele SUV-ów.

Na asfalcie, na którym spędzi oczywiście więcej swojego samochodowego życia, sprawuje się dobrze. Potwierdza, że jest wygodnym, rodzinnym vanem. Nieco bardziej sztywny niż kuzynostwo Skody, ale za to bardzo bezpiecznym i sportowym. Pracujący pod maską silnik diesla jest w zupełności wystarczający. Choć prawdziwie sportowe emocje napotkamy oczywiście w wersji 200 konnej. Do tego 6-stopniowa skrzynia biegów działa lekko i precyzyjnie. W porównaniu do Altei XL, Freetrack ma o 40 mm większy prześwit, co ułatwia jazdę w terenie. W pogotowiu czuwa także cała armia montowanych seryjnie systemów bezpieczeństwa jazdy m.in. ESP, DSR, TCS i MSR.

Na polne drogi

W terenie nie można się oczywiście spodziewać fajerwerków. Nie jest to rasowa terenówka, a jedynie uterenowiony van. I trzeba o tym pamiętać. Choć na – nawet błotnych – polnych, nierównych drogach Freetrack sprawuje się nieźle. Jak tylko przód traci przyczepność, momentalnie dołączają się tylne koła. Sprzęgło Haldex nowej generacji, może przenieść na tył do 50 proc. momentu obrotowego. A wszystko to dzieje się automatycznie, i bez ingerencji kierowcy.
 
I jaki werdykt? Jak dla mnie nuda. Ale jeżeli masz domek umiejscowiony na terenie podmokłym, gdzie musisz dojeżdżać każdego tygodnia, to może jest to auto dla ciebie. Tylko, właśnie – dlaczego wtedy nie kupić terenówki? Prowadzą się już niemal tak dobrze jak osobówki, a w terenie zdecydowanie potrafią więcej. Wybór należy do ciebie. Ale za 120 tys. zł. – naprawdę można kupić bardziej przydatne auto.

MiG



0 0

: nota prawna: kontakt

AktualnościBaza wiedzyAkumulatorSamochody osoboweMotocykleForum
created by FRESH 2005