Prezentacje |
2005-11-14
PRZENTACJA: Diabeł...wcale nie w spódnicy (Alfa Romeo GT 2.0 jfs)
Gdy czasem mijała mnie na ulicy, myślałem...przecież to tylko zwykła Alfa Romeo GT. Było tak do momentu kiedy nie miałem okazji przyjrzeć się temu autu z bliska, dotknąć go, poczuć czym tak naprawdę jest.ŚCIĄGNIJ ZDJĘCIA ALFY GT 2.0 JFS (plik .zip 5mb)
O tym jak naprawdę poruszyć serce i emocję to wiedzą chyba najlepiej Włoszki…a raczej Włosi. Wiedzą jak zagrać na nieracjonalnych emocjach. Wiedzą jak z bezdusznej masy stali wyrzeźbić przedmiot, który stanie się obiektem pożądania obu płci. „Dżiti” jest tego doskonałym przykładem. Niby znana od lat receptura. Niskie nadwozie z wyraźnie zaznaczonym kufrem i długą maską, dwoje drzwi i sportowe akcenty wnętrza. Przepis występujący powszechnie w świecie pod nazwą „coupé”. Składniki dostępne dla wszystkich, ale prawdziwe stylistyczne arcydzieło może powstać tylko w rękach mistrzów. I powstało. W pracowni profesora Bertone.

I tak jak zwykły wydawał się na początku, tak teraz „zwykły” niesposób o nim powiedzieć. Bo mówienie o „dżiti” jak o zwykłym samochodzie, byłoby wyrazem braku szacunku dla tych, którzy go projektowali. Tu każdy detal jest dopieszczony i wycyzelowany. Oprócz zalet funkcjonalnych musi cieszyć też oko. Ale to przecież przychodzi mu z ogromną łatwością.
Piękno nie dla wszystkich…
Nie każdy raczej może pozwolić sobie na to by stać się częścią GT. I nie chodzi tu raczej o cenę. Choć tą zapewne ewentualny użytkownik rozważy na samym początku. Chodzi to o styl…albo jak kto woli „stajl” (prawie z języka angielskiego; przyp.aut.). Sportowy design z zewnątrz bardzo zgrabnie przenosi się do wnętrza auta. Emeryt już tutaj raczej nie pasuje. GT jasno o tym informuje tuż po zajęciu miejsca w ciasno opinającym ciało fotelu. Doskonale trzyma w szybko pokonywanych zakrętach i jest wygodny. Nawet bardzo z tym, że jeżeli zbyt często zajadasz się spaghetti, to poczujesz się w nim jak w przyciasnych spodniach. Nie wiadomo dlaczego poskąpiono też na regulacji zagłówka, która pozwalałaby przysunąć go blisko głowy. Kierownica regulowana oczywiście w dwóch płaszczyznach, ale niestety osiowo w stopniu niewystarczającym. Wszystko to razem powoduje, że do tego miejsca pracy kierowca musi się przyzwyczaić.

Co innego stylistyka. Takiego kokpitu nie chciałby pewnie nikt zamienić za żadne skarby. Białe zegary, to dzisiaj żadna rewelacja, ale to jak je wyskalowano budzi dreszczyk emocji, jeszcze zanim przekręcisz kluczyk. Kiedy w innych, zwyczajnych samochodach prędkościomierz pokazuje okolice 120 km/h – wskazówka stoi pionowo, a często przechyla się już w prawo. Nie w Alfie. Tutaj wskazówka postawiona na sztorc oznacza, że już dawno przekroczyłeś limity uznane przez drogówkę za możliwe do przyjęcia. Lecisz ponad 160, a jeśli masz pod maską dwustupięćdziesięciokonne 3.2 l – pewnie w okolicach dwójki z dwoma zerami. Lepiej uważaj i jeśli wcześniej nie doświadczałeś Alfy, przestaw swoje receptory. Prędkości dozwolone, to takie, przy których wskazówka prędkościomierza ledwie podnosi się ponad linię poziomu.
Wiele stylistycznych smaczków znajdziemy nie tylko w samej karoserii, ale także i w wewnątrz. Rzeczone zegary, nie są jedyne. Weźmy drążek zmiany biegów. W sumie prosty, ale jakże rasowy. Przypominasz sobie już gdzie widziałeś ostatnio coś takiego? Tak, tak w Ferrari. Prosty niklowany pręt zakończony zimną, srebrną kulką. Po prostu pięknie. A okrągłe dysze nawiewów otoczone stylowymi pierścieniami? Nawet dysze mają tu dusze…
Oszczędzać się nie da
Wyposażony w bezpośredni wtrysk paliwa silnik, potrafi spalać ubogą mieszankę, więc jeśli nie kopiesz go zbyt mocno ostrogą, odwdzięczy się wstrzemięźliwością przy dystrybutorze. Tylko kto kupuje GT po to, by toczyć się leniwie z miejsca na miejsce? Zubożoną mieszankę powietrza i benzyny JTS (Jet Thrust Stoichiometric) umie zamienić na konie mechaniczne tylko do 1500 obrotów, więc cała ta zaawansowana technologia tak naprawdę przydaje się w miejskim korku. Na trasie nie warto nawet próbować oszczędzać. 12 l na każde 100 kilometrów możesz zaliczyć jako normę.
Nie powinieneś za to narzekać na układ kierowniczy i zawieszenie. Bardzo bezpośrednie przełożenie sprawia, że już niewielkie odchylenie steru natychmiast przekłada się na reakcję. Świetnie wyważone podwozie nie pozwala na przechyły karoserii, ale konstruktorzy nie troszczyli się zbytnio o komfort pasażerów. Na dziurawych, polskich drogach potrafi nieźle wytrząść, jeżeli więc twoja pasażerka należy do istot kruchych i delikatnych wybieraj raczej sprawdzone, równe szlaki. I kręte, bo właśnie wszelkie drogowe esy i floresy sprawią najwięcej frajdy.
(Tomasz Puchalski)
(oprac. DW)
(Fot. T. Puchalski)
Przy współpracy z Auto Tydzień