akumulator.pl - wszystko na temat akumulatorów

0 0

Ostatnio na forum

Newsletter

Elektryzujące wiadomości prosto do Twojej skrzynki pocztowej:

   
Sonda

Moim wymarzonym autem jest:

  Ferrari Enzo
  Lamborghini Gallardo
  Bugatti Veyron
  Chevrolet Camaro
  Ford Mustang GT
  Rolls Royce Phantom
  Maybach Guard
  Fiat Panda
  Inny samochód

    Zobacz wyniki  

Prezentacje

2005-12-01
PREZENTACJA: Opel dla każdego (Corsa 1.4 Twinport)

Nie rzucający się w oczy mały Opel musi sobie radzić na rynku z dużo młodszymi rywalami. Zajęcie to coraz bardziej niewdzięczne, ponieważ za rok, góra dwa fabryczne bramy zacznie opuszczać całkowicie nowy model. Siłą rzeczy produkowany obecnie, może uchodzić za autko nieco przechodzone. Czy słusznie?

Makijaż, rzecz ważna
Nie tylko Niemcy dobrze wiedzą, jakie znaczenie ma przy decyzji zakupu samochodu jego wygląd zewnętrzny. Jeśli auto jest rynkowym debiutantem, albo dopiero co przeszło lifting, można jakiś czas spać spokojnie. Specjaliści od marketingu wraz z designerami bacznie obserwują stylistyczne trendy i najczęściej potrafią odgadnąć, co na rynku „zejdzie”, a co nie. Gorzej jeżeli na taśmach produkcyjnych jest model, którego data przejścia na emeryturę zbliża się wielkimi krokami, a samochód nadal trzeba sprzedawać. Powiedzenie, że dobry produkt sprzedaje się sam, dawno przestało być aktualne. I w Oplu mają tego świadomość. Ciągle więc dbają o Corsę wprowadzając albo nowe kolory, albo silniki, albo dodając tu i ówdzie jakiś stylistyczny gadżecik, który nie zawsze pasuje do całości, ale który sprawia, że klient nie poczuje się skrępowany, gdy obok niego zaparkuje jakaś salonowa nowość.



Lata obecności na rynku mają swoje plusy. Jednym z nich jest możliwość bezkompromisowego dopasowania samochodu do swoich potrzeb. Różnych wersji są dziesiątki. Mamy 50 lat? Proszę bardzo – głęboki granacik na karoserii, stonowane kolory wnętrza, a jak nóżka już leniwa, to zautomatyzowana skrzynia biegów. 30 lat i nadal młody duch? Nie, nie proszę nie wychodzić. Na prospekcie nie widział pan wszystkiego. Żółta jak słonecznik i – dla podkreślenia charakteru – powiedzmy jaskrawo niebieska tapicerka. Może być? Trochę więcej sportu powiada pan… Proszę bardzo! Przydymimy klosze tylnych lamp i mocno przyciemnimy szyby w drugim rzędzie. No i niech pan spojrzy na te przednie reflektory. Przezroczyste klosze i ten agresywny design.  I jak? Tak proszę pana, to nadal Corsa. Zapraszam do kasy.

No i tak to się mniej więcej odbywa. I taka też Corsa trafiła przed mój obiektyw. Młodzieńczo żółta, gangstersko przyciemniona i z tapicerką tak niebieską, że początkowo trudno się do niej przyzwyczaić. Łatwe jest to natomiast w stosunku do całego samochodu, bo tego Opla da się po prostu lubić. Dodatkowym bonusem, wynikającym z faktu niepierwszej jego młodości, są przyzwoite w stosunku do konkurentów ceny i brak chorób wieku dziecięcego. Czuć, że to autko jest bardzo dopracowane.



Nie ma jednak róży bez kolców
Gdyby klienci tak bardzo cenili rynkowych oldboyów, producenci nie raczyli by ich tak często nowymi modelami. W Corsie największą bolączką jest stylistyka kokpitu i jakość materiałów użytych do jego budowy. Wszystko niestety trąci myszką i srebrne obwódki zegarów, czy rozbudowany ekran pokładowego komputera, niewiele jest w stanie pomóc. Ten ostatni pasuje zresztą do całości tak, jak plazmowy monitor w dziewiętnastowiecznym pałacu.

Obsługa podstawowych urządzeń nie sprawia problemu. Z komputerem jest gorzej, ponieważ projektował go chyba ktoś, komu pojęcie „intuicji” było tak samo obce, jak empatia bokserowi. Nie zawsze przycisk, czy pokrętło, które wydaje nam mieć określoną funkcję, ma ją w rzeczywistości. Czasami służy zupełnie do czego innego, należy więc ze wszystkim się obeznać na postoju, a najlepiej zerknąć do instrukcji. Grzebanie w menu podczas jazdy nie jest czynnością pomagającą cało wrócić do domu. Cieszą wielkie lusterka zewnętrzne, kapitalnie ułatwiające jazdę po mieście.



Wnętrze nie grzeszy przytulnością, ale jest funkcjonalne i wygodne. Przynajmniej dla dwóch dorosłych osób. Na tylnej kanapie jest niestety ciasno, a podróż we trójkę, mogłaby okazać się testem „materiału” na ściskanie. Jest za wąsko, a wygodnie będzie tam tylko dzieciom. W tym segmencie tak to już jest i mały Opel nie jest wyjątkiem. Problem ciasnoty drugiego rzędu traci na znaczeniu, jeśli klientem salonu będzie na przykład młode małżeństwo.

Z przodu miejsca jest wystarczająco dużo, a dodatkowe punkty Corsa zyskuje za wygodne, choć za płaskie fotele. Trudno jedynie zrozumieć dlaczego zakres pionowej regulacji zagłówka jest tak niewielki. Oszczędzono na kilku centymetrach prętów prowadzących zagłówek tak skutecznie, że teraz osobnik o wzroście przekraczającym średnią, o prawidłowym ustawieniu tego ważnego dla bezpieczeństwa elementu, może zapomnieć. Zmartwieniem pozostanie dla rodziny bagażnik o pojemności 260 dm3. Może okazać się,  że to zbyt mało, by pomieścić ekwipunek na wypad poza miasto. Na szczęście tylna ławka jest dzielona i składana, więc jeśli w domu jest powiedzmy jeden maluch, który zwiedza jeszcze świat za pomocą wózka, to i jego i wózek do Corsy upchniemy.

Twinport
Kolorowe fatałaszki małego Opla przyciągną do salonów raczej żeńską część populacji. Mężczyzn jak zawsze bardziej interesuje to, co skrywa się pod ubraniem. Tajemniczo i nowocześnie brzmiący przydomek „twinport”, który widnieje przy niektórych wersjach w cenniku, budzi zainteresowanie. To kolejny przykład, jak można zatrzymać klienta w salonie. O to, co to takiego pyta każdy. Zaczyna się wyjaśnianie i z każdą minutą rośnie prawdopodobieństwo, że transakcja zostanie sfinalizowana. 

Najważniejszym zadaniem, postawionym przed inżynierami, którzy wzięli na warsztat znaną od lat rodzinę 16-zaworowych silników Opla (Ecotec), było obniżenie zużycia paliwa. Cel udało się osiągnąć poprzez zastosowanie kanałów dolotowych o zmiennej długości oraz wysokiego stopnia recyrkulacji gazów spalinowych. Jeśli silnik nie pracuje z pełną mocą, może otrzymywać o 1/4 więcej mieszanki paliwowo-powietrznej powstałej ze spalin wprowadzonych drogą recyrkulacji.

Tyle w uproszczeniu, a jak sprawdza się to podczas codziennej eksploatacji? Fabryka obiecuje spalanie na poziomie 6l na każde 100 km. Żeby osiągnąć taki wynik trzeba być wyjątkowo cierpliwym i pokornym, ale… Ale zużycie paliwa tylko o litr większe i tak nie jest duże, a całkowicie realne. 7 litrów – tyle spali średnio Corsa 1.4 Twinport, która porusza się w połowie po trasie, a w połowie po mieście. Ważne, że wcale nie trzeba obchodzić się z pedałem gazu jak z jajkiem. Można jeździć całkiem dynamicznie, bo 90 KM w tak niewielkim samochodzie potrafi małego Opla żwawo rozpędzać. Do pierwszych 100 km/h autko potrzebuje 11,5 s.

Naturalnie niewielka pojemność 16-zaworowego silnika, zmusza do przepędzania wskazówki obrotomierza w górne rejony zawsze wtedy, gdy chcemy pojechać nieco ostrzej. W kabinie robi się wówczas warkotliwie. Silnik pracuje cicho w zakresie średnich i niskich obrotów. Jego dynamika jest wówczas znośna, ale przy wyprzedzaniu na przykład, zawsze warto zredukować i trochę dłużej pociągnąć na niższym biegu. Będzie dużo sprawniej i bezpieczniej.



Sama skrzynia pracuje bardzo przyzwoicie, co jeszcze parę lat temu nie było regułą u tego producenta. Przeszkadza trochę duża odległość jaką pokonuje ręka od koła kierownicy do lewarka. Tu daje o sobie znać wiek konstrukcji.

Wieloma komplementami można obsypać zawieszenie. Oczywiście pamiętając cały czas z jakim samochodem mamy do czynienia. Prosta konstrukcja, oparta na standardowych McPhersonach z przodu i belce skrętnej z tyłu sprawdza się świetnie. Jest skalibrowana tak, że doskonale spisuje się na naszych drogach. Osiągnięto chyba kompromis bliski ideału w tym segmencie. Komfort resorowania jest poprawny, a właściwości jezdne bez zarzutu. Przejeżdżając przez bardzo dziurawą drogę, kierowca doświadczy solidność układu. Nic nie trzeszczy, a amortyzatory nie dobijają.

Autko jest zawsze przewidywalne, a nerwowe reakcje są wynikiem zabiegów wyjątkowo niesfornego osobnika za sterem. Układ kierowniczy wspomagany jest siłą zależną od prędkości, więc nie pozostawia u kierowcy wrażenia zupełnego braku kontaktu z kołami. Łatwo też, dzięki takiemu rozwiązaniu manewrować na osiedlowym parkingu.



Babcia Corsa...
...starzeje się powoli. Niedługo zawędruje do domu spokojnej starości, gdzie za kilkadziesiąt lat będą oglądać ją zwiedzający. Na tabliczce pod eksponatem znajdzie się taki mniej więcej napis: „Niedrogi samochód, bardzo popularny na początku XXI wieku. Ceniony za praktyczne walory użytkowe i solidne wykonanie. Spotykany powszechnie w Europie i poza nią. Tak archaicznie wyglądające kokpity powoli znikały z rynku, ale wtedy nie uchodziły jeszcze za przestarzałe”.

Aha! Całe szczęście, że biznes motoryzacyjny nie jest w żadnym stopniu podobny do rynku wędlin. Tutaj odświeżanie towaru jest całkowicie legalne i fair, a przy tym produkt może smakować naprawdę dobrze. Czego Corsa jest doskonałym przykładem.

tekst: Tomasz Puchalski

Przy współpracy z Auto Tydzień >>
0 0

: nota prawna: kontakt

Forum
CMS