Prezentacje |
2006-01-31
PREZENTACJA: Amerykańska ofensywa! (Cadilac CTS)
Stany Zjednoczone i Europa. Pomimo wielu podobieństw, różnią się jak woda mineralna i cola! Gusta obu społeczeństw również mają sobie wiele do powiedzenia. Jednak ostatnio, przynajmniej na gruncie motoryzacyjnym – oba kontynenty bardzo zbliżyły się do siebie. Amerykanie w końcu zauważyli, że na świecie istnieją inne rynki zbytu. Polska oferta składa się z modeli Cadillaca oraz Corvetty. To niewiele, ale zawsze coś. Dziś zajmiemy się autem, które może namieszać w wśród konkurentów w swojej klasie. A to wcale nie jest takie proste. Cadilac CTS...
Amerykański "kant"
Od kilku tygodni staje w szranki z takimi rywalami jak: Mercedes, Audi, BMW, czy Volvo, czyli autami z wymagającej półki premium. Już pierwszy rzut oka na kształty mówi nam, że nie mamy do czynienia ze zwykłym przedstawicielem klasy wyższej. Kanty są wszędzie. Patrząc, zastanawiamy się nawet, czy to nie melodia przyszłości, auto koncepcyjne, lub podprowadzone z planu filmowego! Wcale nie... to „zwykły” reprezentant nowej stylistycznej wizji Cadillaca.

W tej chwili wszystkie modele prezentują podobne kanty i kanciki. Ostre kształty sprawiają wrażenie nowoczesności i sportowych aspiracji. Całość bardzo niebanalna. Pytanie tylko, czy europejskim konsumentom spodoba się takie podejście do sprawy. Niewątpliwie, istnieje grupka szukających nowych wrażeń klientów. To im, z pewnością spodoba się taka sylwetka, pionowe reflektory, pas świateł stopu biegnący przez całą szerokość klapy bagażnika, tuż przy jej krawędzi. Proporcje typowo amerykańskie. Masywna sylwetka, spory grill witający przechodniów. Wszystko Made In USA...

Krążownik szos
Wnętrze nie należy do najmniejszych. Bez problemu się w nim rozsiądziemy oczekując na zielone światło przed skrzyżowaniem. Od zawsze Cadillac był marką prestiżową – do dziś nic sienie zmieniło, wnętrze jest bardzo luksusowe, bez problemu się w nim odnajdziemy, rzekł bym, że nawet łatwiej się odnajduje sterowniki klimatyzacją, czy radiem, niż u niektórych europejskich konkurentów! Gdzie nie spojrzymy napotkamy drewniane wstawki, aluminiowe wykończenia, tak jak powinien się czuć właściciel – nabywca prestiżu. Siedzimy oczywiście na obitych skórą fotelach, regulowanych w aż pięciu płaszczyznach, z pamięciom ustawień dla dwóch osób.
Ciekawostką są pasy bezpieczeństwa zintegrowane z oparciem fotela. System ten znacznie ułatwia sięganie po nie. Przy wrzuceniu wstecznego, prawe lusterko nieznacznie się obniża, pokazując nam krawężnik – bardzo zmyślne! Komfort jest bardzo dobry, zarówno na przednich jak i tylnych fotelach, również miejsca nie zabraknie dla żadnego z pasażerów. Nie można już tego powiedzieć o bagażniku – 420 litrów, to dość mizerny wynik, konkurencja się podśmiechuje, bo ma do zaoferowania zdecydowanie więcej. Na konsoli środkowej 7 calowy wyświetlacz prezentuje nam najważniejsze funkcje auta. Kierownica, ładna, ale troszkę za duża i w dodatku przypomina bardzo tą z Saaba... Niektóre elementy również już znamy – cóż globalizacja! Amerykanie znacznie poprawili jakość wykonania – wszystko wyszło całkiem nieźle, nawet w „naszym” standardzie...
Wcale nie taki oszczędny
Cadillac skończył z filozofią dragstera! CTS poddany był testom na legendarnym, niemieckim torze Nurburgring, słynącego z „łamania” zawieszenia. Oznacza to, że amerykanie na poważnie podeszli do projektowania samochodów dla Europy. Zawieszenie ma niespotykaną wcześniej sztywność, i przekonany jestem, że Cady, przeznaczone na rodzimy rynek nie są tak zestrojone! Tutaj zdecydowane brawa.

Również silnik przeszedł metamorfozę – pomimo, że potrafi przycisnąć plecy do fotela, to nie okazuje się bezwzględnym zasysaczem paliwa! Jednostka 2.8l i mocy 215KM bardzo żwawo radzi sobie na drodze. Wyprzedzanie nie stanowi większego problemu, a w dodatku, możemy oszczędzić nasz portfel przed magicznym znikaniem pieniędzy! Jednak, oprócz samych ach i och, dodać MUSZĘ, że wartości na ekranie komputera – w granicach 30l/ 100km – są również bardzo proste do osiągnięcia... Spalanie, choć producent podaje 8,7l/100km, zwykle wynosi około 11-12l., a aby osiągnąć spalanie w granicach 9 litrów, musimy zdecydowanie oszczędzać pedał gazu...

Cena hmm...?
Cadillac CTS jest autem wartym uwagi. Walka w tym segmencie jest bardzo zażarta, ale po spotkaniu z CTS-em, mam pewność, że znajdzie on swoich nabywców. Bogate wyposażenie, niezły, mocny silnik, poprawione zawieszenie, nie będące już namiastką tych oferowanych w autach z Europy (choć to jeszcze w dalszym ciągu inna liga)...wszystkie te elementy dają amerykańskiej marce spore szanse na zaistnienie na Starym Kontynencie. Warto dodać, że Cadillac oferuje jeszcze mocniejsza wersję z 3,6 litrową jednostką, dającą 257KM. Cena zaczyna się od 160 tys. zł. Nie jest to mało, ale gdy spojrzymy za co każe sobie płacić konkurencja, a co otrzymujemy w CTS-ie już w standardzie – okaże się, że to całkiem niezła oferta! No i jeszcze sama przyjemność posiadania Cadillaca...

Michał Grygier