2007-10-17
Kochanie, zmniejszyłem Touarega!
Volkswagen uzupełnia braki. Do tej pory nie miał przedstawiciela w segmencie mniejszych terenówek. Ale to się zmieniło. Za sprawą Tiguana. A jaki jest? No, cóż. Można powiedzieć, że skurczonym Touaregiem.
Po raz pierwszy został pokazany na zeszłorocznym Los Angeles Auto Show, a jego europejska premiera odbyła się podczas ostatniego salonu samochodowego we Frankfurcie.

Powstał na płycie podłogowej Golfa, ale spokojnie, jest od niego znacznie większy. Wymiarami dorównuje Toyocie RAV4 i to właśnie będzie jego najgroźniejszy konkurent. Japończycy już pewnie trzęsą portkami. Aż dziw, że do tej pory Volkswagen nie miał tego typu auta. Konstruktorzy zadbali o wygodę pasażerów, o czym świadczy nie tylko ilość miejsca dla pasażerów, ale także pojemność przestrzeni bagażowej wynosząca 505 l z możliwością powiększenia (przesuwane i składane tylne fotele) aż do 1510 l. Wnętrze zostało wykonane – jak to Volkswagen ma w zwyczaju - z materiałów dobrej jakości. Wszystko jest starannie dopasowane, deska rozdzielcza jest wzorowo czytelna, a obsługiwanie urządzeń pokładowych przemyślane i proste. Oprócz bogatego wyposażenia standardowego, w zależności od wersji, auto może posiadać także system nawigacji satelitarnej, kamerę ułatwiającą cofanie, oraz znany już z Tourana system automatycznego parkowania Park Assist – przy takich gabarytach wszystko to znacznie ułatwia manewrowanie.

Inżynierowie Volkswagena zapewniają, że Tiguan jest pierwszym na świecie autem produkowanym seryjnie, które wyposażono w silniki o tak wydajnym turbodoładowaniu, które oczywiście przekłada się na niższe zużycie paliwa i większą dynamikę jazdy. Podstawowym silnikiem jest benzynowy 1.4 TSI o mocy 150 KM, który wyposażono w kombinację turbosprężarki i kompresora. Mocniejsze, 2-litrowe jednostki TSI występują w wersji 170- i 200-konnej. Wszystkie są w zupełności wystarczające. Ale są jeszcze inne nowinki – to pierwszy Volkswagen napędzany czterocylindrowym silnikiem wysokoprężnym z wtryskiem typu Common-Rail. Motory 2.0 TDI oferowane są w dwóch wersjach mocy: 140 KM i 170 KM. Napęd przenoszony jest za pośrednictwem sześciostopniowej przekładni manualnej, lub automatycznej – również 6-biegowej.

Już Touareg udowodnił, że jest świetnym autem „uterenowionym”, a nie tylko bulwarowym wozidełkiem. I Tiguan idzie tym samym tropem. W terenie sprawuje się całkiem nieźle. Auto dostępne jest z dwoma różnymi przodami, co przekłada się na zdolności terenowe. W wersjach Trend & Fun oraz Sport & Style kąt natarcia wynosi ledwie18 stopni. Nie jest to wyjątkowy wynik, ale wystarcza. W bardziej uterenowionej odmianie Track & Field ukształtowany przód z płytą ochronną zwiększa kąt natarcia do 28 stopni. A to już sporo. Pozwala to Volkswagenowi bez problemu pokonywać nawet dość strome zjazdy i podjazdy. W opcjonalnym wyposażeniu znalazła się także osłona chłodnicy, system kontroli zejścia i... kompas.
Napęd 4Motion realizowany jest za pomocą elektro-hydraulicznego sprzęgła Haldex, które przy dobrych warunkach drogowych rozdziela napęd w stosunku: przód - 90 proc., tył – 10 proc. Kiedy jednak poruszamy się poza asfaltem, w warunkach terenowych, do 100 proc. mocy może trafić na koła tylne. Oczywiście wszystko odbywa się automatycznie. Zawieszenie pracuje cicho, a podczas podróży po utwardzonej drodze zapewnia stabilność także przy większych prędkościach. Prowadzi się jak typowa osobówka.
W Niemczech można już sobie kupić Tiguana, którego ceny zaczynają się od 26 700 euro. W Polsce auto pojawi się dopiero na początku stycznia 2008, ale zamówienia na nowy model Volkswagena będą przyjmowane już na przełomie listopada i grudnia. Podstawowa wersja (z silnikiem 1.4 TSI/150 KM) ma kosztować poniżej 100 tys. zł. Tańsza odmiana z napędem na jedną oś trafi do sprzedaży w późniejszym terminie. I jest to dowód na to, że terenówki niedługo w ogóle nie będą zjeżdżały z asfaltu. A szkoda, bo w dalszym ciągu stać je na wiele...