Prezentacje |
2007-03-05
Jaguar XKR
Anglicy pokazali prawdziwe oblicze modelu XK. Wersję, która dzięki aluminiowej diecie i 120 KM więcej, potrafi ryknąć jak prawdziwy dziki kot!
Jaguar XK, podobnie jak wcześniejsze auta sportowe tego szlacheckiego producenta z Wielkiej Brytanii zachwyca oko i pieści ego. Standardowy XK, który już walczy z konkurentami na światowym rynku jest dla wielu niewystarczający. Zbyt słaby. Zbyt luksusowy. I przede wszystkim – co dla niektórych jest nie do przejścia – zbyt popularny! Tak, tak. Jaka jest recepta? Jaguar zawsze dla swoich wiernych klientów ma coś w zanadrzu. Zresztą, dla tych mniej wiernych też. Po ugładzonym i mało drapieżnym XK przyszła kolej na doprawienie potrawy z jaguara. Dosypanie pieprzu, kurkumy i małej papryczki chili! Wersja XKR! Czyli AMG dla Mercedesa, M Power dla BMW. Oto jak powstają najsmaczniejsze dania. W przepisie umieszczono niewielkie, ale znaczące zmiany w wyglądzie zewnętrznym i rewolucję pod maską.
Nie oceniać po pozorach!
Są tacy, którzy sądzą, że prawdziwe sportowe coupe powinno wyglądać, jak nie przymierzając – Hulk Hogan. Twierdzą, że nowemu XKR brakuje wyrazistości i brutalności. Ale czy AMG wygląda jak statek kosmiczny? Nie! Jaguar idzie tą samą drogą. Spokoju, bez obnoszenia się mięśniami. A ci którzy wiedzą więcej niż ci, co wiedzą mniej – potrafią rozszyfrować kilka szczegółów umieszczonych na aucie. Choćby dwa wloty na masce. Lub znaczek supercharged. Dalej, klasyczna już siatka na owalnym otworze zderzaka, szepcząca, że ten Jaguar nie jest zwykłym kocurkiem, a raczej został sprowadzony z dalekiej krainy, gdzie kotów się nie głaszcze. Z boku mocniejszą wersję można poznać po stylizowanych na aluminiowe wylotach powietrza w błotnikach oraz dedykowanych tylko temu modelowi felgach 19" Jupiter. Zakończenie równie dyskretne – cztery rury wydechowe. Oto szczegóły zaświadczające, że pod maską znajdziemy dodatkowe 120 KM.
Wspomniane dodatkowe konie mechaniczne wyczarowano w tradycyjny jaguarowski sposób. Silnik V8, o pojemności 4,2 litra, który w podstawie ma 300 KM, dopełniono kompresorem Eaton. Podwójny układ dolotowy i zmodyfikowany wydech pozwoliły uzyskać po przeprogramowaniu elektroniki moc 420 KM, czyli o 20 KM większą niż u poprzednika. Mercedes i BMW mają więcej, ale...nie sama moc się liczy. Otóż, relacja mocy do masy jest podobna. A Jaguar nie ma się czego wstydzić. W dodatku aluminiowa konstrukcja szkieletu nadwozia, która nawet w kabrio imponuje sztywnością.
Jednak mało sportowo
Wnętrze bez zastrzeżeń. Bo ciężko przyczepić się do świetnej jakości skóry i drewnianych wstawek. No, może tylko tani plastik na kolumnie kierownicy nieco razi. Druga sprawa, to indywidualność – M6 różni się od podstawowej wersji, jak kot perski od lwa. Tutaj różnice sprowadzają się jedynie do logo „R” na kierownicy, dźwigni zmiany biegów i obrotomierzu! Auto uruchamiamy guzikiem. A na efekt nie trzeba długo czekać. I to jaki efekt! Niskie obroty lub mocne depnięcie – a spaliny omijają główny tłumik i samochód brzmi, jakby miał polecieć w kosmos. Wyższe obroty plus stała prędkość - zawór kieruje spaliny przez tłumik i robi się ciszej. Wręcz cicho. Kompresor zapewnia doskonałe osiągi już od niskich obrotów silnika. Taki, za przeproszeniem - nowoczesny diesel. Maksymalny moment obrotowy znajdziemy przy około 4 tyś obrotów. A moc, przy 6250 obrotach. Przeniesieniem napędu zajmuje się 6-cio stopniowy automat ZF. Oczywiście dostępne są również manetki przy kierownicy. Układ kierowniczy jest czuły i precyzyjny. Zdecydowanie ulepszony w porównaniu do seryjnego XK. Wygoda i ważne informacje o stanie drogi – oto co otrzymujemy od XKR-a. Połączenie luksusu z torpedą. A w dodatku można dźwignię zmiany biegów przełączyć w pozycję S! Wtedy DSC (czyli nic innego niż ESP) zaczyna, niczym koń pociągowy w kopalni - swoją ciężką zmianę. Komputer szaleje, bo przy takiej mocy niewiele potrzeba, by auto wyprowadzić z równowagi. Pomocnika można oczywiście całkowicie wyłączyć. Wtedy nadwyżka mocy swobodnie pozwala na mały drift. Przy tym świetna praca zawieszenia – twardo, ale w granicach przyzwoitości.
Czy warto?
W przeciwieństwie do XK – jest pełnowartościowym autem sportowym. Dodatkowa moc. Szczypta designerskiej sportowej elegancji oraz to coś, co powoduje, że niektóre samochody zostają zapamiętane. XK z pewnością pamięci gdzieś umknie – jego buntowniczy brat XKR – zostanie zapamiętany. Jest konkretny. Sportowy. Wyważony i drapieżny. Taki jaki powinien być każdy kot żyjący na wolności. Pieszczoch za 114 tysięcy euro.
Michał Grygier
Jaguar XK, podobnie jak wcześniejsze auta sportowe tego szlacheckiego producenta z Wielkiej Brytanii zachwyca oko i pieści ego. Standardowy XK, który już walczy z konkurentami na światowym rynku jest dla wielu niewystarczający. Zbyt słaby. Zbyt luksusowy. I przede wszystkim – co dla niektórych jest nie do przejścia – zbyt popularny! Tak, tak. Jaka jest recepta? Jaguar zawsze dla swoich wiernych klientów ma coś w zanadrzu. Zresztą, dla tych mniej wiernych też. Po ugładzonym i mało drapieżnym XK przyszła kolej na doprawienie potrawy z jaguara. Dosypanie pieprzu, kurkumy i małej papryczki chili! Wersja XKR! Czyli AMG dla Mercedesa, M Power dla BMW. Oto jak powstają najsmaczniejsze dania. W przepisie umieszczono niewielkie, ale znaczące zmiany w wyglądzie zewnętrznym i rewolucję pod maską.
Nie oceniać po pozorach!
Są tacy, którzy sądzą, że prawdziwe sportowe coupe powinno wyglądać, jak nie przymierzając – Hulk Hogan. Twierdzą, że nowemu XKR brakuje wyrazistości i brutalności. Ale czy AMG wygląda jak statek kosmiczny? Nie! Jaguar idzie tą samą drogą. Spokoju, bez obnoszenia się mięśniami. A ci którzy wiedzą więcej niż ci, co wiedzą mniej – potrafią rozszyfrować kilka szczegółów umieszczonych na aucie. Choćby dwa wloty na masce. Lub znaczek supercharged. Dalej, klasyczna już siatka na owalnym otworze zderzaka, szepcząca, że ten Jaguar nie jest zwykłym kocurkiem, a raczej został sprowadzony z dalekiej krainy, gdzie kotów się nie głaszcze. Z boku mocniejszą wersję można poznać po stylizowanych na aluminiowe wylotach powietrza w błotnikach oraz dedykowanych tylko temu modelowi felgach 19" Jupiter. Zakończenie równie dyskretne – cztery rury wydechowe. Oto szczegóły zaświadczające, że pod maską znajdziemy dodatkowe 120 KM.
Wspomniane dodatkowe konie mechaniczne wyczarowano w tradycyjny jaguarowski sposób. Silnik V8, o pojemności 4,2 litra, który w podstawie ma 300 KM, dopełniono kompresorem Eaton. Podwójny układ dolotowy i zmodyfikowany wydech pozwoliły uzyskać po przeprogramowaniu elektroniki moc 420 KM, czyli o 20 KM większą niż u poprzednika. Mercedes i BMW mają więcej, ale...nie sama moc się liczy. Otóż, relacja mocy do masy jest podobna. A Jaguar nie ma się czego wstydzić. W dodatku aluminiowa konstrukcja szkieletu nadwozia, która nawet w kabrio imponuje sztywnością.
Jednak mało sportowo
Wnętrze bez zastrzeżeń. Bo ciężko przyczepić się do świetnej jakości skóry i drewnianych wstawek. No, może tylko tani plastik na kolumnie kierownicy nieco razi. Druga sprawa, to indywidualność – M6 różni się od podstawowej wersji, jak kot perski od lwa. Tutaj różnice sprowadzają się jedynie do logo „R” na kierownicy, dźwigni zmiany biegów i obrotomierzu! Auto uruchamiamy guzikiem. A na efekt nie trzeba długo czekać. I to jaki efekt! Niskie obroty lub mocne depnięcie – a spaliny omijają główny tłumik i samochód brzmi, jakby miał polecieć w kosmos. Wyższe obroty plus stała prędkość - zawór kieruje spaliny przez tłumik i robi się ciszej. Wręcz cicho. Kompresor zapewnia doskonałe osiągi już od niskich obrotów silnika. Taki, za przeproszeniem - nowoczesny diesel. Maksymalny moment obrotowy znajdziemy przy około 4 tyś obrotów. A moc, przy 6250 obrotach. Przeniesieniem napędu zajmuje się 6-cio stopniowy automat ZF. Oczywiście dostępne są również manetki przy kierownicy. Układ kierowniczy jest czuły i precyzyjny. Zdecydowanie ulepszony w porównaniu do seryjnego XK. Wygoda i ważne informacje o stanie drogi – oto co otrzymujemy od XKR-a. Połączenie luksusu z torpedą. A w dodatku można dźwignię zmiany biegów przełączyć w pozycję S! Wtedy DSC (czyli nic innego niż ESP) zaczyna, niczym koń pociągowy w kopalni - swoją ciężką zmianę. Komputer szaleje, bo przy takiej mocy niewiele potrzeba, by auto wyprowadzić z równowagi. Pomocnika można oczywiście całkowicie wyłączyć. Wtedy nadwyżka mocy swobodnie pozwala na mały drift. Przy tym świetna praca zawieszenia – twardo, ale w granicach przyzwoitości.
Czy warto?
W przeciwieństwie do XK – jest pełnowartościowym autem sportowym. Dodatkowa moc. Szczypta designerskiej sportowej elegancji oraz to coś, co powoduje, że niektóre samochody zostają zapamiętane. XK z pewnością pamięci gdzieś umknie – jego buntowniczy brat XKR – zostanie zapamiętany. Jest konkretny. Sportowy. Wyważony i drapieżny. Taki jaki powinien być każdy kot żyjący na wolności. Pieszczoch za 114 tysięcy euro.
Michał Grygier