Prezentacje |
2008-02-08
Duet prosto z filmu (Aston Martin DBS)
Ten duet trwa już wiele lat. Pierwszym z nich był DB5 i Sean Connery. Później Pierce Brosnan pokazywał możliwości Vanquisha. W najnowszej części przygód agenta Jej królewskiej Mości, Daniel Craig zaprezentował widzom wspaniałego DBS-a.
Film obejrzeć może każdy, ale w posiadanie któregokolwiek ze wspomnianych Astonów wejść może jedynie szalenie zamożny klient. Jego cena to 240 tysięcy euro. Kwota bardzo zaporowa. To na dziś dzień topowy model Aston Martina. Najdroższy i absolutnie najbardziej ekskluzywny. Sama firma określa go jako „ostateczne rozwiązanie w dziedzinie luksusowych samochodów sportowych”.
Rozwiązania techniczne są na najwyższym poziomie. Począwszy od aluminiowej struktury podwozia i części karoserii z włókien węglowych. Ceramiczne tarcze układu hamulcowego, które są w tej klasie już niepisaną koniecznością, skutecznie potrafią wyhamować auto. Największa różnica DBS-a w porównaniu do jego pierwowzoru DB9, to niższa masa i większa moc. To tak naprawdę, ulepszona DB9-ka. Choć Aston Martin twardo utwierdza wszystkich w przekonaniu, że jest to zupełnie nowy i autonomiczny model.
Wygląd zewnętrzny jest, jak w przypadku wszystkich aut tej brytyjskiej marki, wspaniały. I nie warto się do niczego przyczepiać, bo design nie pozostawia takich możliwości. Nie można przejść obok takiego auta obojętnie. Przykuwa uwagę, i to nie tylko motoryzacyjnych wielbicieli. Obejrzy się za nim każdy – i to bez wyjątku. Dynamiczna linia, 20 calowe koła, opony Pirelli P Zero, które zostały zaprojektowane specjalnie dla tego modelu!
Wnętrze jest ciasne. Ale takie są już sportowe ekskluzywne gran turismo. Nie liczy się tutaj przestrzeń, a to co dzieje się pod maską. A właśnie. Silnik. Dwanaście cylindrów w układzie V sprawia, że każde wciśnięcie pedału gazu powoduje gęsią skórkę. I tutaj nawiązań do DB9 pojawia się znacznie więcej. W DBS bije dokładnie to samo serce. Tyle, że wzmocnione o dodatkowe 67 KM. Efekt końcowy 517 KM, co pozycjonuje go bliżej Vanquisha, niż DB9-ki. Auto wystrzeliwuje do pierwszej setki w czasie 4,3 s. Prędkość maksymalna przekracza granicę 300 km/ h o dokładnie 7 km/ h. Ale, nie czuć przy tym żadnych niepowołanych wariacji. Samochód nie ma ochoty się rozsypać. DBS gna z maksymalną prędkością z gracją, spokojem i wręcz angielską flegmą. A to przecież zaleta najlepszych z najlepszych. Jednostka napędowa połączona jest z 6-biegową skrzynią manualną. Amatorzy automatów muszą nieco poczekać. W zasadzie nie trochę, a długo, bo aż do końca 2008 roku. Wtedy pojawi się skrzynia z łopatkami sygnowana marką ZF. Zawieszenie wykorzystuje system adaptacyjnej amortyzacji (ADS). Jego praca regulowana jest w 5 zakresach, dostosowując twardość do warunków panujących na drodze, prędkości i stylu jady. Obok ADS, samochód posiada również DSC, czyli system stabilizacji jazdy, który - ku uciesze kierowców - można całkowicie wyłączyć. O ile ktoś czuje się na tyle pewnie. Bo nie każdy jest przecież jak Bond, James Bond...
Michał Grygier
Wygląd zewnętrzny jest, jak w przypadku wszystkich aut tej brytyjskiej marki, wspaniały. I nie warto się do niczego przyczepiać, bo design nie pozostawia takich możliwości. Nie można przejść obok takiego auta obojętnie. Przykuwa uwagę, i to nie tylko motoryzacyjnych wielbicieli. Obejrzy się za nim każdy – i to bez wyjątku. Dynamiczna linia, 20 calowe koła, opony Pirelli P Zero, które zostały zaprojektowane specjalnie dla tego modelu!
Michał Grygier