Prezentacje |
2008-02-21
Artega GT ? powalczy z Porsche!
Niemiecka motoryzacja kojarzy się nam rzecz jasna z Porsche 911, BMW M3 czy Mercedesem AMG. Ale są też inni. Mniejsi producenci rasowych aut sportowych. Niedawno dołączył do nich nowy gracz – Fisker.
Tylko nieliczni uważali, że nowa marka może znaleźć sobie klientów, jednak stało się zupełnie inaczej – zainteresowanie jest spore i już za rok rozpocznie się produkcja seryjna. Mała, niemal rodzinna niemiecka spółka Artega Automobil GmbH & Co pochodząca z Delbrücku w szybkim tempie wpisuje się w światek ekskluzywnej motoryzacji. Na tegorocznym salonie w Genewie zaprezentowała swój pierwszy samochód. I to jaki! Chociaż firma podawała podstawowe dane techniczne, tak naprawdę chodziło o skorupkę bez silnika, skrzyni biegów i ważnych mechanicznych komponentów. Dziś spółka twierdzi, że już w połowie przyszłego roku, czyli niewiele ponad 12 miesięcy od prezentacji „pustego” studium, pierwsi klienci będą odbierać swoje samochody. Jeżdżące samochody. I to podobno, bardzo szybko jeżdżące...
Według niezależnych niemieckich źródeł Klaus Dieter Frers, szef firmy Paragon AG (producent części samochodowych), a zarazem założyciel i właściciel Artega Automobil, doskonale przygotował i wdrożył w życie swój plan biznesowy. A stracić mógł naprawdę wiele. Koszty zaprojektowania i wyprodukowania auta sportowego o wiele bardziej przewyższają te dotyczące małych miejskich wozidełek. Na stronie internetowej można śledzić, jak szybko powstaje hala produkcyjna, tak więc można mówić o powstaniu nowego producenta samochodów. Również od strony finansowej wszystko idzie gładko. „Nasz projekt jest odważny, ale na niedbałość nie ma w nim miejsca,” powiedział Frers. „Jest doskonale zaplanowany i kontrolowany finansowo ze wszystkich stron.” Mówiąc te słowa, myślał prawdopodobnie o Karlu-Heinzu Kalbfellu, byłym szefie Maserati i menadżerowi BMW, który ma być jego prawą ręką. Jak widać, trzeba otaczać się właściwymi ludźmi, a wszystko będzie dobrze. Poziom ostrożności jest wręcz tak wysoki, że Artega jest finansowo niezależna od spółki Paragon i nie jest zabezpieczona jej akcjami, tak więc akcjonariusze Paragonu nie muszą się obawiać o swoje inwestycje.
Pierwszych sześć prototypów poddano już testom zderzeniowym. Seryjny samochód zaprezentowano podczas IAA we Frankfurcie, a przedprodukcyjne pojazdy wyjadą z zakładu już na początku 2008 roku, roczna produkcja powinna wynosić ok. 500 sztuk. Sympatyczny w sytuacji wprowadzania na rynek nowej marki samochodu wydaje się fakt, iż producent prezentuje nowe auto jako monstrum o nadmiernej mocy z astronomiczną ceną. Chociaż w cenie ponad 270 tys. zł nie jest to bezpośredni konkurent Porsche, jednak patrząc już na osiągi – to i owszem. Niemiecka prasa bez chwili wytchnienia porównuje do siebie tych dwóch producentów. Artega napędzana będzie 6-cylindrowym silnikiem 3,6 l z bezpośrednim wtryskiem paliwa FSI oferującym moc 300 KM, co powinno umożliwić przyśpieszenie do setki w czasie poniżej 5 s i prędkość maksymalną 270 km/ h. Podstawowy model 911 Carrera ma co prawda o 25 KM większą moc, ale też prawie o 300 kg większą masę (1100 kontra 1395 kg). Walka może więc być bardzo wyrównana.
Ale nie tylko osiągi są tutaj najważniejsze. Auto prezentuje się szalenie efektownie. To zasługa między innymi designowi, za który odpowiada projektant Aston Martina DB9, Henrik Fisker. Wygląd Artegi GT nieco przypomina jego wcześniejsze realizacje, choć nadmiernego upodobnienia do Astona nie można zarzucić. Wygląda oryginalnie i bardzo rasowo. Przy tym ekskluzywnie.
Pytanie pozostanie, czy na przeszkodzie ekspresowi z Delbrücku nie stanie... polityka firmy Volkswagen. Nikt na razie nie wie, jak długo Porsche będzie się przyglądać, jak Artega korzysta z silników i 2-sprzęgłowych przekładni produkcji Volkswagena. Wydaje się, że przy takiej ilości produkowanych samochodów nie jest to aż tak ważne, ale Niemcy mogą uważać inaczej. Także w Zuffenhausen wiedzą zapewne, że Artega zapowiedziała produkcję drugiej wersji nadwoziowej – roadstera ze składanym dachem. A to może być kropla, która przeleje czarę niezdecydowania Porsche. Klaus Dieter Frers powiedział dodatkowo, że po rozpoczęciu sprzedaży w Niemczech i Europie przyjdzie czas na ekspansję do USA oraz do Azji. Klaus Dieter Frers otwarcie mówi także o tym, że nadal pozostaje szefem spółki Paragon, a Artega ma być swego rodzaju reklamą produkowanych przez Pentagon komponentów, która ma przyciągnąć nowych klientów. Zamożnych klientów. Jak rozwinie się sytuacja? Odpowiedź na to pytanie dadzą pierwsze dwa lata Artegi GT na rynku.
Michał Grygier
Ale nie tylko osiągi są tutaj najważniejsze. Auto prezentuje się szalenie efektownie. To zasługa między innymi designowi, za który odpowiada projektant Aston Martina DB9, Henrik Fisker. Wygląd Artegi GT nieco przypomina jego wcześniejsze realizacje, choć nadmiernego upodobnienia do Astona nie można zarzucić. Wygląda oryginalnie i bardzo rasowo. Przy tym ekskluzywnie.
Pytanie pozostanie, czy na przeszkodzie ekspresowi z Delbrücku nie stanie... polityka firmy Volkswagen. Nikt na razie nie wie, jak długo Porsche będzie się przyglądać, jak Artega korzysta z silników i 2-sprzęgłowych przekładni produkcji Volkswagena. Wydaje się, że przy takiej ilości produkowanych samochodów nie jest to aż tak ważne, ale Niemcy mogą uważać inaczej. Także w Zuffenhausen wiedzą zapewne, że Artega zapowiedziała produkcję drugiej wersji nadwoziowej – roadstera ze składanym dachem. A to może być kropla, która przeleje czarę niezdecydowania Porsche. Klaus Dieter Frers powiedział dodatkowo, że po rozpoczęciu sprzedaży w Niemczech i Europie przyjdzie czas na ekspansję do USA oraz do Azji. Klaus Dieter Frers otwarcie mówi także o tym, że nadal pozostaje szefem spółki Paragon, a Artega ma być swego rodzaju reklamą produkowanych przez Pentagon komponentów, która ma przyciągnąć nowych klientów. Zamożnych klientów. Jak rozwinie się sytuacja? Odpowiedź na to pytanie dadzą pierwsze dwa lata Artegi GT na rynku.
Michał Grygier