Artykuły |
2011-11-17
Zima? Ładujemy akumulatory!
Akumulator w pełni naładowany, o odpowiedniej gęstości elektrolitu, zamarza dopiero przy -68 stopni Celsjusza. Dlaczego wielu kierowców, wsiadając do samochodu zimowym porankiem, zadaje sobie to samo pytanie: „Odpali dzisiaj?”
Temperatury bliskie -70oC poniżej zera raczej nam nie grożą, pokazują jednak, na jakie warunki atmosferyczne przygotowane są akumulatory pod względem technologicznym. Aby akumulator tę odporność jednak zachował musi być spełniony jeden podstawowy warunek – musi być w pełni naładowany, tj. posiadający elektrolit o gęstości 1,28 kg/l, oraz napięcie spoczynkowe, mierzone w temperaturze 25oC, wynoszące 12,76 V (± 0,06 V) z obwodem otwartym. Rozładowanie do poziomu gęstości elektrolitu 1.20 kg/l i napięcia spoczynkowego 12,30 V (± 0,05 V) sprawia, że akumulator odmawia posłuszeństwa już przy -26oC, w skrajnej sytuacji zamarzając, co powoduje nieodwracalne zniszczenia w akumulatorze.
Ilość energii, którą możemy pobrać z akumulatora, zależy od jego temperatury, spadek temperatury akumulatora z +25oC do -20oC obniża ją o połowę. Dla akumulatora częściowo rozładowanego pojemność/sprawność będzie proporcjonalnie mniejsza. Przyczyną jest to, że wewnętrzny opór rośnie, a reakcja chemiczna przebiega wolniej. Jednocześnie taka sama zmiana temperatury silnika powoduje dwukrotny wzrost natężenia prądu, pobieranego przez rozrusznik w chwili rozruchu silnika. Dlatego ważne jest, aby akumulator zamontowany w samochodzie był w pełni naładowany. Zamontowanie niedoładowanego akumulatora w samochodzie, który użytkujemy dodatkowo niesystematycznie, może spowodować jego głębokie rozładowanie, a w konsekwencji uszkodzenie (np. z powodu upływności prądu w każdym samochodzie), przykładowo w postaci zasiarczenia akumulatora lub zamarznięcia w okresie zimowym – mówi Krzysztof Najder z Exide Technologies.
Wraz ze spadkiem temperatury otoczenia (także elektrolitu) obniża się pojemność elektryczna i zdolność rozruchowa akumulatora. Przedstawia się to w przybliżeniu następująco:
|
pojemność
|
temperatura
|
|
100%
|
+ 25oC
|
|
80%
|
0oC
|
|
70%
|
- 10oC
|
|
60%
|
- 25oC |
Po pierwsze: przezorność
Nie każdy problem z uruchomieniem samochodu zimą spowodowany jest niesprawnością akumulatora. Jednak ponieważ od sprawności akumulatora zależy dobry rozruch auta, sprawdźmy przed zimą jego stan techniczny: gęstość i poziom elektrolitu oraz zalecany przez producenta stan naładowania baterii. Jeśli poziom elektrolitu jest zbyt niski, musimy go uzupełnić, dolewając wody destylowanej. Istotne jest także oczyszczenie biegunów akumulatora i zacisków na przewodach. Miejsca te zabezpieczamy wazeliną techniczną, która nie tylko chroni przed brudem, ale i usprawnia przewodzenie prądu, zapobiegając przed powstawaniem tlenków.
Krzysztof Najder podkreśla, że zabiegów związanych z uzupełnianiem poziomu elektrolitu wymagają klasyczne akumulatory. Obecnie w najczęściej spotykanych akumulatorach nowej generacji, tzw. bezobsługowych, nie musimy się o to martwić. Zwykle posiadają one tzw. magiczne oczko, hydrometr z pływającą kulką i pryzmatem zainstalowany w jednym ogniwie akumulatora, który pozwala szybko, wzrokowo ocenić stan naładowania i poziom elektrolitu akumulatora. Układ ten, w razie potrzeby informuje o ewentualnych problemach (konieczności doładowania lub wymiany).
Po drugie: oszczędność
Podczas rozruchu samochodu zimą rośnie ilość prądu pobieranego z akumulatora. Dlatego, aby usprawnić ten proces, w czasie mrozu pamiętajmy, że silnik włączamy na wciśniętym sprzęgle. „Niskie temperatury powodują, że rozrusznik musi pokonać opory wynikające z zastygnięcia oleju, pobiera więc więcej prądu z akumulatora. Dlatego ułatwmy mu pracę, wyłączając na czas rozruchu urządzenia dodatkowo pobierające prąd, jak nawiew, radio, GPS itp.” – mówi Krzysztof Najder. Warto pamiętać, że współczesne samochody są naszpikowane elektroniką i że urządzenia usprawniające jazdę, paradoksalnie utrudniają uruchomienie samochodu zimą. Włączamy je dopiero po kilku minutach.
Pamiętajmy też o tym, by starać się unikać jazdy wyłącznie na krótkich odcinkach. „Kierowcy się dziwią, kiedy dowiadują się, że akumulator rozładował się po 2-3 dniach. Dziwią się, bo mało jeździli. Ale właśnie to jest przyczyną rozładowania baterii, z której pobieraliśmy prąd, a zbyt krótka jazda uniemożliwiła jej ładowanie” – wyjaśnia Najder.
Ważny jest także sprawny alternator ładujący na bieżąco akumulator podczas pracy silnika. Po drugie ważna jest energia elektryczna potrzebna również, gdy samochód stoi, dla podtrzymania pamięci sterowników, radia oraz zasilania systemu alarmowego. Dodatkowo jazda w ruchu miejskim, z dużą ilością zatrzymań (praca silnika na biegu jałowym), częste rozruchy (duży pobór energii), nadużywanie odbiorników elektrycznych oraz tendencja do jazdy przy coraz niższej prędkości obrotowej silnika (oszczędność paliwa) powoduje, że często akumulator jest niedoładowany.
Jeśli okazuje się, że już jesienią nasza bateria wymaga częstego ładowania i nie trzyma parametrów, lepiej ją wymienić niż reanimować, gdyż nie przedłuży to znacznie jej działania.
Po trzecie: wyście awaryjne
Reanimacja może się jednak przydać, kiedy samochód nagle nie chce zapalić. Rozwiązaniem jest wówczas pożyczenie prądu z innego samochodu, np. od sąsiada. „Gorzej, jeśli sąsiada nie mamy, albo on akurat śpieszy się do pracy, czy też żadne z nas nie posiada kabli rozruchowych. W tej sytuacji wyjściem jest zamówienie specjalisty. Tańsze i szybsze może się jednak okazać zamówienie taksówki – kierowcy zwykle posiadają odpowiedni sprzęt. Niezależnie jednak od tego, od kogo będziemy pobierać prąd, pamiętajmy o prawidłowym przeprowadzeniu tej operacji” – przestrzega Krzysztof Najder.
Zasady są proste:
Należy zawsze postępować zgodnie z procedurą podaną w instrukcji obsługi pojazdu. W przypadku braku takiej instrukcji i pojazdu z masą podłączoną do ujemnego zacisku akumulatora, musimy upewnić się, że pojazdy nie stykają się, zaś dźwignie biegów obu pojazdów muszą znajdować się w pozycji neutralnej lub parkowania. Następnie należy połączyć kablem dodatnim (czerwony) biegun dodatni akumulatora na jednym pojeździe z biegunem dodatnim akumulatora na drugim pojeździe oraz analogicznie podłączyć kabel ujemny (czarny) do ujemnego bieguna akumulatora pojazdu dostarczającego energię do rozruchu, bądź podłączyć go do jakiegoś punktu masy na tym pojeździe (np. korpusu silnika). Kolejna czynność to uruchomienie silnika w pojeździe ze sprawnym akumulatorem. Po jego uruchomieniu należy odczekać przynajmniej minutę, aby następnie uruchomić silnik w aucie z rozładowanym akumulatorem i ponownie odczekać minimum jedną minutę. Gdy próba okaże się sukcesem, wyłączamy silnik w pojeździe ze sprawnym akumulatorem oraz odłączamy kable w odwrotnej kolejności, trzymając je w odpowiedniej odległości od wirujących części silnika.
Choć za problem z odpaleniem samochodu zwykle wini się akumulator, jego źródło może leżeć gdzie indziej. Jeśli parametry baterii są w normie, warto sprawdzić naciąg paska klinowego, alternator, regulator napięcia, instalację elektryczną oraz alarm.